Strona:Poezye Konstantego Piotrowskiego.djvu/17

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


II.

Gdy zeszło słońce na plac trupami zaległy,
Psy zgłodniałe s przy ległych okolic się zbiegły.
Nieostygłych ciał jeszcze, drgające kawały,
Z zażartą zajadłością s paszczęk sobie rwały.
Tych którzy wczoraj życiem i krasą jaśnieli,
Pies, ptak, i robak szczątki między siebie dzieli;
A okrutne kozactwo zbrodni ow plac krwawy,
Obrało miejscem godów, i głośnej zabawy.
Okażcle krzyknął jeden, czyj łuk lepiej strzela,
Natychmiast z więzień dano dzieci Izraela.
Patrząc wniebo w śmierteinej ustrojeni bieli,
Drząc, wściekłym barbarzyńcóm jako cel stanęli.
Już do strón łuków, zgubne przykładali strzały,
Wtem w powietrzu hetmańskie sztandary powiały.