Strona:Poezye Konstantego Piotrowskiego.djvu/163

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Przy bramach śmierci czekał przeznaczenia w ciszy,
Jaka cnocie towarzyszy.
Zadrzały piekieł otchłanie,
Runęło ich panowanie,
Dopełnione są nadzieje.
Dają się słyszeć arf Anielskich głosy,
Gładzące skonania ciosy,
Pierzchają chmury, niebo lazurem jaśnieje;
Wśród światła potoków,
Anioł Szczęścia ze złotych spuszcza się obłoków,
Spuszcza się, i pod skrzydłami lekkiemi
Już unosi wieszcza z ziemi;
Ach! coraz wyżej, ulata, ulata,
Już za granicą śmiertelnego świata,
Otwartych niebios już sięga;
Nakoniec przed samego Boga tronem staje,