Strona:Poezye Konstantego Piotrowskiego.djvu/158

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


III.

Stało się! Polski Orfeusz nie żyje!
Rzeźbiarze! wznoście pomnik nieprzetrwany laty;
Niechaj go Cyprys swym cieniem pokryje.
Tam lawr porośnie liściami bogaty.
Ty! sprzyjające Bóstwo duszom dzielnym,
Chwało! zaświeć mu blaskiem nieśmiertelnym.
Wy bracia lutni! jęczącemi tony,
Głoście żal nieutulony:
Ow człowiek Boski, który czarującym śpiewem,
Cnotę wielbił godnie,
A potępiał zbrodnie,
Okrutnej śmierci zdmuchniony powiewem,
Nie żyje, nie żyje!
Ah! czemuż przed tą straszną chwilą śmiertelnika,