Strona:Poezye Konstantego Piotrowskiego.djvu/128

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Wzgardzę jego ofiarą i jego obliczem;
Trony, berła, narody, przy tobie są niczem!
Tak, o wszystkie znikome zaszczyty nie stoję.
Miłość twoja, stanowi całą wielkość moję.
Inneby Heloizie blaski nie przystaly;
Bydź od ciebie kochaną dosyć dla niej chwały.

Szczęsliwi kochankowie, co wstanie prostoty,
Liczą chwile miłości lubemi pieszczoty.
Nadzieją i roskoszą zawsze upojeni,
Używają słodyczy wzajemnych płomieni.
Gdy nieprzyjazne chmury szczęście im zakryją,
Niepamięć swoich cierpień z jednej czary piją.
Zaledwie ich trwożliwe oczy się spostrzegły,
Już się mysli zetknęły, już czucia się zbiegły;