Strona:Poezye Konstantego Piotrowskiego.djvu/123

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Groźne mury! o których posępne sklepienia,
Codzień się obijają głosy udręczenia!
Ołtarze Najwyższego! Aniołów obrazy!
Marmury! starte memi kolanami głazy!
Kiedy dotąd występnym goreję płomieniem,
Czemuż jak wy ni czułym nie jestem kamieniem?
Groby! gdzie tyle razy zalawszy się łzami,
Jęczałam otoczona umarłych cieniami,
Nie zmienia serca mego ta posępność wasza;
Ni ta łza nieszczęsliwych ogniów nie przygasza.

Ty! którego me usta z drżeniem nazwać smieją,
Abelardzie! ty moja ostatnia nadziejo!
Miłość s tobą jak lube przynosi roskosze!
Bez ciebie same srogie męczarnie ponoszę!