Strona:Poezye Konstantego Piotrowskiego.djvu/112

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


MARYJA s. Kom... P.

Boże! gdzie jestem? jaka w mej doli przemiana?
S progów lubego męża o przemocą porwana,
Ten bieg rzeki, ci ludzie szeptający skrycie:
Czekają nocy — oni chcą mi odjąć życie.
Nie mogli scierpieć w domu ubogą synowę
Rodzice męża — złotem kupili jej głowę.

Ptaszyno! błyskasz w okno złocistemi pióry,
Zdasz się jedna mię płakać wśród całej natury,
Leć do lubych Rodziców, pobudź ich o świcie,
Zaręcz ich, że tak czyste z mężem moje życie