Strona:Poezye Konstantego Piotrowskiego.djvu/100

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Cały krwią opryskany i okryty pyłem,
Wierny zawsze współbraciom, do nich powróciłem.
„To zdrada! zawołali potrzeba go sądzić,
„Niech następni bezkarnie nie ważą się błądzić.“

Już sędziowie zasiedli mieysca oznaczane,
Chcą dowodów — w milczeniu pokazuję ranę.
Po godzinie narady przeciągnionej skrycie,
To mieszkanie na całe oddali mi życie.
Patrz rany pod żelazem, co krew świeża poi,
Tę mi zadali wrogi, a tę bracia moi;
Trzeciegom dnia ją ujrzał po przybiciu cwieka,
Ach! ta najmocniej boli, ta sercu dopieka.
Nie badaj Synu jak tu życie się przepędza,
Najwyższe tu milczenie, i najwyższa nędza;