Strona:Poezye Józefa Bohdana Zaleskiego.djvu/136

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    „A więc swoim na witanie,
    Nim rodzinnych dotkniem gór,
    Niech rozgłośny, raźny chór
    Z Hellesponckich wód powstanie!

    Na okrętach tłumno grona.
    Oto branek drżących lik,
    Kwili, tłucze białe łona,
    W bolach serca szerzy krzyk:
    Szlochająca we łzach rzesza,
    Do szumiących głucho fal,
    Do radośnéj pieśni miésza,
    Poojczysty, rzewny żal:
    — „Bądź nam zdrowa ziemio droga!
    My z rodzinnych lubych chat,
    Między cudzych idziem w świat:
    Szczęsny, kto legł z ręki wroga.

    „Od czci Bogów zacząć gody!“
    Kalchas rzekł przez woźnych dwóch:
    „Cześć Palladzie, która grody
    Dźwiga z prochu, wali w proch!
    Neptunowi cześć! co lądy
    W oceanu stroi blask:
    Cześć Zeusowi! co w swe rządy
    Ujął wagi kar i łask.
    Uiszczone wielkie cele —
    Długi, znojny bojów czas,
    Piękny koniec wieńczy raz,
    Pyszna Troja już w popiele.