Strona:Poezye (Odyniec).djvu/631

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


WOALKA.




„Nienawidzę twéj woalki!
Mówił Janek do Johalki;
„Nie dość, że czerni jak sadza,
„Że zawadza — jeszcze zdradza!

„Coś ty winna, że jéj zwoje
„Przylegają na twarz twoję?
„Com ja winien, że na wietrze
„O twarz moję się obetrze?

„A niechże obaczą starzy
„Ślad jéj na obojga twarzy —
„Kto wié, coby się im śniło!...
„Ach! i żebyż prawdą było!...

„Lecz w téj przeklętéj woalce
„Plączą się usta i palce,
„A potém tylko wzajemnie
„Raki piec musim — daremnie!“