Strona:Poezye (Odyniec).djvu/430

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Rzekł więc sobie samemu,
Że on światu całemu
Nie winien nic — a jemu
Świat wszystko.
— A toż czemu?
— Ha! pytaj!
— Czy że głupi,
Wory na wory kupi,
Które kiedyś ktoś złupi,
Jak go wrzucą w dół trupi:

A z których za żywota,
Ni Bóg, ni kraj, ni cnota.
Ni wdowa, ni sierota.

Ni łzy bliźnich, ni modły,
Szeląga nie wywiodły? —
Czy dla tego, że podły,

Płaszczy się, gdzie się boi;
Pochlebia, gdzie zysk roi;
A gdzie słabsi, lub swoi,
Dmie w nos, pnie się, i broi? —

Czy że próżniak, śród zgrai
Swych pochlebców, lokai,
(Z czém się chełpi, nie tai),
Całe życie hultai? —

Bo nic zgoła innego
Nie wspierało wielkiego
Tonu pana Hrabiego.