Strona:Poezye (Odyniec).djvu/394

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


„Przez Znicz i przez Perkuna!
„Ja wam za opiekuna,
„Ja sam stanę za stróża i ojca. —

„Hola! słuchać mię, chłopcy!
„To me córki — wy, obcy;
„Chcę was z niemi poswatać — lecz proba!
„Nie dam żadnéj żadnemu,
„Aż się skłoni ku niemu,
Aż go sama bez musu podoba.“ —

Luci, Mani, Tereni,
Z ócz się radość promieni:
„O! z tych Laszek nie będzie Litwinek!“ —
Poczekajcie! boć przecie
Z Lamé–Fleury snać wiecie,
Jak to było z porwaniem Sabinek.

Rzecz nie moja, powody
Ich miłości i zgody!
Lecz jak prawdę największą rzekł Adam:
„Że nad wszystkie ziemianki.
Milsze Laszki kochanki,“
Tak ja prawdę nie mniejszą powiadam:

Że na całym tym świecie
Nié ma, i nie znajdziecie
Mężów lepszych, jak męże Litwini!
Każdy z nich, na głos żony,
Jest jak niedźwiedź uczony,
A cierpliwy, jak wielbłąd w pustyni.