Strona:Poezje Teofila Lenartowicza2.djvu/207

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


I przez ścieszki nieznajome
Drogę sobie skraca.
— Już ja dawno słyszał o tém,
Rzekł ściągnąwszy ręką,
Żeście, ojcze, pokarali
Moskwę pod Dubienką.
A pierw jeszcze powiadali,
Jak to po zwyczaju,
Żeście kędyś wojowali
Aż w murzyńskim kraju,
Że wam pereł uryańskich
W podarunku dano,
Jakby grochu łuszczanego
Węborek w kolano.
I że za te perły drogie
W morzu wyzbierane,
Przyjechaliście wykupić
Ojczyznę kochanę.
A Kościuszko z wdzięcznym śmiechem
Serdeczny ojczulu,
Gdybyć można garścią pereł
Ując Polsce bólu...