Strona:Poezje Teofila Lenartowicza2.djvu/205

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Małe dzieci zadziwione
Patrzały z za płota;
Powłaziły na gałęzie,
W te zielone gąszcze,
I na wierzbach, na topolach
Siedziały jak chrząszcze.
Tyle naszych idzie, jedzie,
Jak gościniec długi;
Lecz Kościuszki nie poznali,
Bo był jak i drugi.
A ci ludzie co poznali,
To mówili sobie:
Że téż taka wielka dusza,
W tak małéj osobie.

Kołem, kołem, ponad siołem
Krąży sokół siwy;
Pochował się przed sokołem
Wszelki ptaszek żywy.
Wyciągnięty jak rozpięty,
To skrzydłami wzruszy...