Strona:Poezje Teofila Lenartowicza2.djvu/199

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Ustawili kosy,
Jak ustawia dziecię w lecie
Złote zboża kłosy.
I w natłoku,
W każdem oku
Radość i swoboda;
Kmiecéj pięści
Bóg poszczęści,
W bitwie mocy doda.
Kosyniery, pikiniery,
I polska piechota,
Matka boska patrzy na nich,
Suknia na niéj złota;
Z srebra lana,
Pozłacana
Maryi sukienka;
Oj! łaskawie mówi prawie
Najświętsza panienka.
W każdą stronę
Obrócone
Oczy wciąż powleka;
Kto się żali,