Strona:Poezje Teofila Lenartowicza2.djvu/166

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Ale te słowa, które w braci godzą,
Ale ta susza, ten brak wiary świętéj,
Ale ta pycha, w którą dmie przeklęty! —
Dopókąd człowiek czuje że jest Boży,
Na śmierć nie zważa, złego śię nie trwoży,
I idzie śmiało na przebój z niedolą,
Wiedzion nie swoją, ale Bożą wolą;
Ale jak tylko świętą miłość straci,
Nie kocha Boga i nie kocha braci,
Wtedy on żyje, choć lepiéj — by nie żył...
Błogosławionyż, kto w Boga uwierzył,
I tak szczęśliwy, że jakby był w niebie,
Bo oko Ojca świata ma na siebie,
I tak swobodnym uczuwa się panem,
Jakby w jasności niebios był odzianym,
I jakby u nóg Jezusa zasiadał,
I na pierś Pańską skronie swe pokładał,
I jakby słuchał dźwięku świętéj stróny:
Niech będzie Jezus Chrystus pochwalony!