Strona:Poezje Teofila Lenartowicza2.djvu/149

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Niech anio zł[1] duszy ciemności zrzuci,
I serce wiary odświeży zdrojem,
Jako jelenia chłodnym napojem,
U stoku życia.

Ztąd pełni cześci
Po całym kraju roznieśli wieści,
I była wielka radość śród ludu,
I dziękowanie za łaskę cudu,
I za świętego, co rychło potem
Z swym się doczesnym rozstał żywotem,
I przy którego śmiertelnéj głowie
Zeszli się pańscy apostołowie,
Jan Chrzciciel z krzyżem związanym wstęgą,
Paweł apostół z mieczem a księgą.
Marek i Łukasz Ewangieliści,
Krysztofor z drzewem wiszących liści.
W Chrystusa szatach każdy był święty,
Mimo powagi brody zwiniętéj,
Oczów wmyślonych w wieczność bezbrzeżną,
I białość włosów przedziwnie śnieżną.

  1. Przypis własny Wikiźródeł Błąd w druku; powinno być – anioł z.