Strona:Poeci angielscy (Wybór poezyi).djvu/393

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.
    —   385   —

    Gdy w zmierzch spowity całunek rozżarza
    Niesytą duszę i z twoją jednoczy?

    Gdybym już nie miał spotkać się z twem tchnieniem,
    Ani, o luba! droga! z twoim cieniem,
    Ani z obrazem źrenic twych na wiosnę,

    W jakiejżby wówczas szalały zawiei
    Pośród zwiędłego liścia mych nadziei
    Niezgiętej Śmierci skrzydła bezlitosne!


    Poeci angielscy - Grafika na koniec utworu.png



    NAJWYŻSZE ZWYCIĘZTWO.
     

    Duchy miłości, przechodzące drogą,
    Widzą mą lubą na miłosnym łanie
    Snu; naokoło słychać głębin łkanie,
    Moje-li oczy na to patrzeć mogą.

    Szczęście, dalekie dotąd tym rozłogom,
    A jednak bliskie, teraz przy mnie stanie.
    Miłość snać westchnie, że w jej żniwobranie
    Los świętą chwilę skosił dłonią srogą.

    Ręka, co ongi szydziła z tęsknoty,
    Dzisiaj oplata moją szyję; długą
    Włos rozpuszczony oblewa mnie strugą,

    Gdy ongi płonną budził żądzę złoty
    Pukiel; i, nakształt pobitego króla,
    Dziś się jej serce do mego przytula.


    Poeci angielscy - Grafika na koniec utworu.png