Strona:Poeci angielscy (Wybór poezyi).djvu/362

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Głupcze! znowu sny i mary!
Znam pustotę swoich słów!...
Wszak od dzieci chrześcijańskich
lichszym barbarzyński chów.

Ja — od zwycięstw naszych zdala?
ja — towarzysz wąskich czół?
Czyżbym życie, jak zwierz lichy,
z namiętnością lichą skuł?

Złączonemu z brudną dziką
czemby urok słońca był —
Mnie, stuleci spadkobiercy,
co śród pierwszych walczę sił?

Wolę raczej, aby naraz
wszystkich ludzi spotkał skon,
Niżby ziemia stanąć miała
ni to słońce w Ajalon[1].

Nie na darmo dal ta nęci!
Naprzód! Naprzód idźmy wraz!
Niechaj świat się chwyta koła,
które przed się toczy czas.

Przez pomroki tego globu
dążym w jasność młodych dni...
Niż stulecia Chin, Europy
lat pięćdziesiąt milsze mi.

Matko-Czasie (swej nie znałem)!
wspieraj-że mnie tak, jak wprzód:

  1. Na rozkaz Jozuego.