Strona:Poeci angielscy (Wybór poezyi).djvu/341

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Siedziałam okiem; jak gwiazda, tak białą
Błysnął on piersią pośród tej pomroczy.
Z ramion lamparcia zwieszała się skóra,
A skronie włos mu oplatał słoneczny,
A wargi jego lśniły się, jak piana,
Wydęta wiatrem; k’ niemu biegło serce,
Tuląc go w uścisk, zanim jeszcze nadszedł.

O matko Ido, słuchaj mnie, nim umrę,
Z uśmiechem, rękę otworzywszy mleczną,
Oczom mym owoc pokazał z szczerego
Złota Hesperyi, wonny, jak ambrozya;
Wsłuchana w niego i wpatrzona, strumień
Słów, który płynął z jego ust, do głębi
Serca wchłaniałam.

««O duszo ty moja,
O pięknoczoła Oenone! o luba!
Spójrz na ten owoc. Napis na łupinie
«Dla najpiękniejszej» — przeznacza go tobie,
Śród pląsających na Idzie oread
Najcudowniejszej w postawie i ruchu
I w brwi splączonych uroku najpierwszej»».

O matko Ido! słuchaj mnie, nim umrę!...
Kwiecie ust swoich lepiąc do mej wargi,
Mówił: ««Patrz, owoc ten na stół rzucono,
Gdy się niedawno zebrał orszak bogów
Śród Pelejowych przybytków. I wszczął się
Spór, komu słusznie przyznać go należy.
Promiennostopa Iris wczoraj wieczór
Przyniosła mi go, głos bowiem powszechny