Strona:Poeci angielscy (Wybór poezyi).djvu/339

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


OENONE.
 

Istnieje w Idzie dolina, nad wszystkie
W górach jońskich piękniejsza doliny.
Mgły falujące kłębią się w przepaści
I, wyciągając leniwe ramiona,
Pełzną od jodły do jodły. Po jednej
I drugiej ręce wiszą u gór stoków
Pola i łąki kwieciste, a dołem,
Przez jar głęboki, rwie się i przewala,
Z hukiem ku morzu pędząc, potok długi.
Po za doliną pnie się Gargar k’niebu,
Pierwszy witając poranek, lecz z przodu
Wąwóz otwarty ukazuje, w wianku
Kolumn, Troady i Ilionu twierdzę,
Oną Troady koronę.

Z południa
Oenone tu się przybłąkała smutna;
Rzucił ją Parys, ongi druh jej w górach.
Zwiędły jej lica płomieniste róże,
A włos opadał naokoło szyi,
Lub, spoczywając, zdawał się opadać.
Wsparta o gruzy, oplecione winem,
Cichej śpiewała pustyni, aż z skalnych
U góry złomów, cień się k’niej przecisnął:
«O matko Ido! strumienista Ido!
O droga matko, usłysz mnie, nim umrę.
Spokój południa obejmuje wzgórza,
W trawie wysokiej nawet świerszcz umilknął,
Jaszczur, na kamień cień swój rzucający,
Jak cień spoczywa, usnęła cykada,