Strona:Poeci angielscy (Wybór poezyi).djvu/249

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    Tak nad zburzonem gniazdem nie przerzyna
    Chmur narzekaniem, krążąc wciąż dokoła,
    Jak Albjon płacze nad tobą: Kaina
    Niechaj przekleństwo spadnie na te czoła,
    Co z ziemi wypędziły bożego anioła.



    XVIII.

    Biada! nadeszła zima i minęła,
    A powrót roku żalu nie ukróca;
    Wiatrów i jezior znów się pieśń poczęła,
    Jaskółka wraca, pszczoła się ocuca,
    Łan całunowy kwieciem się obrzuca,
    Ptak zakochany domek z mchów uwija
    Z każdego krzewu świeży hymn zanuca;
    Jaszczur zielony i złocista żmija,
    Jak płomień, z zimowego znów się snu wybija...



    XIX.

    Nowe się życie z serca ziemi rodzi
    Śród lasów, jezior, pól i gór i morza,
    Jak niegdyś w przemian i ruchów powodzi —
    Onego rana, kiedy postać boża
    Ponad chaosu wzniosła się przestworza.
    W falach się kąpią gwiazd niebieskich twarze
    I w niższe twory chęć żywota, hoża
    I święta, wnika, że w miłości żarze
    Tej mocy odrodzonej niosą radość w darze.