Strona:Podróże Gulliwera T. 2.djvu/239

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


ani się domyślić do czego te kamienie mogą się przydać zwierzętom; ale teraz przypisuje to łakomstwu, właściwemu podług mego opisu, wszystkiemu rodzajowi ludzkiemu. Razu jednego zabrał tajemnie na próbę całą kupę tych kamieni z miejsca gdzie je Jahu był schował. Skoro Jahu spostrzegł iż mu skarb zabrano, zaczął tak okropnie krzyczeć, iż przez jego lamentacye zgromadziło się na tem miejscu całe stado tych zwierząt, które ze złości kąsał i drapał: po tej wściekłości wpadł w głęboki smutek, tak iż ani jeść, ani pić, ani spać, ani robić nic niechciał, aż kazał służącemu aby kamienie napowrót położył. Gdy je Jahu zobaczył, stał się natychmiast weselszym, schował je jak najtroskliwiej w bezpiecznem miejscu, i znowu stał się jak pierwej pracowitem i pożytecznem zwierzęciem.

Zapewniał mnie także mój pan, iż osobliwie na tych miejscach, gdzie się te kamienie znajdują, najczęstsze i najzaciętsze powstają walki, gdyż sąsiedne Jahusy bezustannie te miejsca napadają.

Jeżeli dwa Jahusy odkryją razem taki kamień i walka się między niemi wszczyna o to, kto ma być jego posiadaczem, natenczas korzysta z tego zwyczajnie trzeci, i zabiera go dla siebie. Mój pan utrzymywał, iż to ma niejakie podobieństwo do naszych procesów. Nie chciałem przez wzgląd na nasz honor wywieść do z błędu, wspomniane bowiem przez niego rozstrzygnienie, daleko jest sprawiedliwsze od zwyczajnego w podobnych rzeczach u nas postępowania, gdyż w tym razie obie