Strona:Podróże Gulliwera T. 2.djvu/098

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


fującego po tej sławnej walce. Życzyłem sobie widzieć w jednej wielkiej sali zgromadzenie prawodawcze. Senat wydawał mi się jak zgromadzenie bohaterów i półbogów; drugie zaś jak zbiór kramarzy, łotrów i renomistów. Na moje życzenie, dał gubernator znak Brutusowi i Cezarowi ażeby się do nas zbliżyli. Widok Brutusa napełnił mnie największem uszanowaniem i podziwieniem: z rysów jego twarzy mogłem wyczytać najsurowszą cnotę, największą odwagę, stałość

Podróże Gulliwera T. 2 str 098.png