Strona:Podróże Gulliwera T. 1.djvu/326

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


wszystkich jakie tylko umiałem językach. Przywiązałem też chustkę do kija który zwyczajnie nosiłem, i wystawiłem przez otwór, dla oznajmienia ludziom okrętu w blizkości może będącego, że się w tem pudle nieszczęśliwy człowiek potrzebujący ratunku znajduje.

Podróże Gulliwera T. 1 str 326.png

Nie mogłem widzieć czy to wszystko miało jaki skutek, lecz czułem że pudło w pewnym kierunku prędko się posuwa i że nareście o coś twardego uderzyło. Obawiałem się mocno ażeby to nie było o skałę, bo wstrząśnienie było bardzo gwałtowne.

Usłyszałem potem na dachu pudła uderzenie,