Strona:Podróże Gulliwera T. 1.djvu/142

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


tuje. — Wtedy to po raz pierwszy, o dworze i ministrach powziąłem wyobrażenie.

Zapomniałem powiedzieć, że posłowie przez tłomaczów ze mną rozmawiali. Języki tych dwóch narodów bardzo są różne od siebie i każdy z nich wychwala dawność, piękność i moc swojego, sąsiedzki mając w pogardzie. Tym czasem Cesarz pyszny z przemocy nad Blefuscu, którą zyskał przez zabranie ich flotty, rozkazał posłom okazać swoje listy wierzytelne, i mieć mowy w języku Lilliputskim. Jakoż trzeba przyznać, że z przyczyny związków handlowych między temi dwoma państwami, z przyczyny wzajemnego zbiegów przyjmowania i zwyczaju Lilliputyanów posyłania do Blefuscu swej młodzieży, dla nabycia poloru i umiejętności; mało jest osób znacznych a mniej jeszcze kupców i żeglarzów, którzyby nieumieli obudwu języków. Tę wspólną znajomość języków, pomiarkowałem dopiero pare tygodni poźniej, gdy Królowi Blefuscu moje uszanowanie oddawałem, i okoliczność ta, wśrod mego nieszczęścia, przez złość nieprzyjacioł zdziałanego, stała się dla mnie bardzo szczęśliwą; o czem poźniej, na swojem miejscu wspomnieć nieomieszkam.

Czytelnik raczy sobie przypomnieć, że pomiędzy warunkami pod któremi wolność otrzymałem, były i takie, które tylko okoliczności mego położenia, przyjąć mię zmusiły. Godność Nardaka którą zaszczycony byłem, uwalniała mię od tego, i muszę oddać słuszność J. C. Mości, iż nigdy o tem niewspomniał. — Niedługo potem, miałem sposobność uczynienia J. C. Mości znakomitej przysługi. Jednego