Strona:Pisma pośmiertne Franciszka Wiśniowskiego.pdf/35

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
Do
LUDWIKA KRÓPIŃSKIEGO
separator poziomy
Moje Marzenia.

Cóż to za nieład w górze, mój Panie Ludwiku!
Czy słońce z swej zbłądziło drogi na równiku?
Czy w przeciwne się znowu oddalając strony
Chce półokrąg nasz drugą zimą mieć zmrożony?
Już dość tych śniegów, “ dobrze mówi twój Horacy:
Czas by się do wiośnianej wziąć nam w polu pracy.
Głupstwa mówią na ziemi robi ród człowieczy:
Co za dziw? i na niebie widzę niedorzeczy.
Nie wiém do kogo wydział zmjan roku należy;
Lecz mniemam, że to musi być któreni z młodzieży:
On się tam może bawi, kocha; my cierpimy.
Cóż robić? trzeba cierpiéc; a gdy końca zimy
Doczekać się nie možna, uległszy potrzebie
Grzejąc się u komina piszę wiersz do ciebie

Nie mniemaj żebym górné przybierając tony
Drugi Pop wchodził w rozbiór człeka niezgłębiony;
Bym się po mniemań mędrców błąkając przestworze
Pierwszéj przyczyny w świata dociekał utworze;
Śledził pierwiastków rzeczy nieznanych ciekawie,
Rosprawiał o odwieczném przyradzenia prawie,
O tej Xiędze gdzie tylu od wieków czytało,
którą każdy tłumaczył, rozumiał kto mało;