Strona:Pisma pośmiertne Franciszka Wiśniowskiego.pdf/29

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

Passye nasze sama Natura w nas wzniéca:
Nałóg je utrzymuje, karmi, i zasyca,
Talent i dowcip żywy, jej dzielność sposobi,
Rozum ją nawet wzmacnia i silniejszą robi.
Podobnie jako słońca promień dobroczynny
Zamienia w hwaśny ocet słodki napój winny.

Posłuszni prawéj władzy, lecz zbyt słabéj Pani
Nędzni jéj faworytów jesteśmy poddani:
Cóż stąd że głupstwa nasze wyrzuca nam wiecznie,
Jeśli ni rządzić zdoła, ni bronić skutecznie?
Cóż stąd że łzy wyciska, lub przeraża trwoga,
Jeśli jej siły złégo odjąć nam nie mogą?
Niedołeżny Przyjaciel, Sędzia zbyt surowy!
Częściéj obrońca naszę wziąć stronę gotowy!
To sam skłania do tego, cobyśmy żądali,
To, gdyśmy już zrobili pochlebia i chwali;
Dumny z łacnégo słabych passyi zwalczenia,
Kiedy wszystkie tém samém w gwałtowną zamienia.
Tak doktor, chlubny z dzielnéj lekarstw swoich cnoty,
Czyści kréw i humory a wpędza w suchoty.

Tak jest: za Przyrodzeniem iść zawsze wypada;
Lecz tu rozum nas tylko strzeże, a nie włada;
Passya on nie niszczyć, lecz winien prostować,
I przyjazni, nie gwałtu drogą postępować.
Wyższato władza skłonność silniejszą w nas budzi,
I do różnych swych celów, różnych wiedzie ludzi;
Człek, jak wichry, żądz tłumem w różne miotan strony,
Panującą jest stale do brzegu pędzony.
Czyby się komu złoto, nauka i chwała,
Czy swoboda (nad wszystko milsza) podobała,
Całe się za tém życie ugania i wzdycha.
Zakonnika pokora, bohatéra pycha,