Strona:Pisma pośmiertne Franciszka Wiśniowskiego.pdf/28

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

Umieć one powściągnąć, i jch użyć sztuka;
Lecz zniszczyć, co go składa, człek na próżno szuka,
Dość że rozum natury celóm odpowiada,
Dopełnia zamiar Twórcy, podbija i włada.

Miłość, nadzieja, radość, są roskoszy dworem,
Smutek, bojaźń, nienawiść, sług boleści zbiorem.
Zmięszane, i w swych karbach ścieśnioné jch władze
Utrzymują w spokojnéj umysł równowadze:
Światła i cienie, których przyjemné odbicia
I mocą i okrasą naszego są życia.

Roskosze zawsze w ręku lub w oczach są człeka,
I gdy działać przestają, snują się zdaleka;
Obecnych nam użycie, przyszłych wyśledzanie,
Zajmują całe duszy i ciała staranie.
Wszystkie powab, nie wszystkie w równym stopniu mają:
Na różné zmysły różné przedmioty działają,
A stąd, jak władze czucia mniéj lub więcéj czynne,
Passye, te są słabsze, a mocniejsze inné;
I stąd owa namiętność duszy panującą,
Wszystkie, jak wąż Arona, swą siłą niszcząca.
Równie jak człowiek z matki wychodzący łona,
Przynosi rázem z życiem swej śmierci nasiona,
Chorobę która w końcu zniszczyć jego mając,
Wzrasta z latami, z siłą jégo się wzmacniając:
Tak słabość duszy, jego właściwa istności,
Zarodkiem panujacej jest w nim namiętności:
Humory, któré naszą zasilają całość,
Chorób duszy i ciała uwieczniaj, trwałość;
I co zapala głowę, co serce podniéca,
Co umysł rosprzestrzenia, otwiéra, oświéca,
Wszystko to niebeśpieczna władza wyobrażni,
Zwraca na części słabe, rozjątrza i drażni.