Strona:Pisma pośmiertne Franciszka Wiśniowskiego.pdf/27

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

Mędrcy, zacięte spory o słowa wiodący,
Niezrozumiani wzajem, lub jedno myślący!
Tenże cél jest rozumu, co własnej miłości,
Szukać zawsze roskoszy, unikać przykrości:
Lecz ta chciwsza , pochłonać przedmiot usiłuje,
Ten z kwiatu miód wysysa, lecz kwiatu nie psuje,
Zrozumienie roskoszy porządne, fałszywe,
Jest naywiększe złe nasze, lub dobro prawdziwe.

Żądze, którym passyi dajemy imiona,
Miłość jest własna, w różné kształty ubarwjona,
Rzetelné lub mniemané dobro włada niemi:
I jeśli doń środkami dążą uczciwemi,
Rozum, co własnych szukać korzyści nie wzbrania,
Pochwala, i swe z niemi jednoczy starania:
Lecz jeśli, szlachetniejszym celem uniesione,
Dobro, za którym gonią, chca mieć podzieloné ,
Wówczas, zaszczytem ludzkiéj stając się jstoty,
Piękne imie na siebie przybiérają cnoty.

Tłumiąc wszystkie skłonności, Stoik w swojej dumie
Niech bezczynna oziębłość, bydź cnotą rozumie,
I boski ogień czucia gasi w duszy swoi.
Nie spoczynek umysłu, lecz ruch siły dwoi.
Dusza wśród burz gwałtownych czynniejszą się staje;
Części mogą ucierpiéć, lecz całość zostaje.
Płyniem po morzu życia różmémi drogami,
Rozum nazwiém Stérnikiém, passye wiatrami;
Nie jest w spoczynku wiecznym twórcza nawet władza;
Bóg spuszcza się wsrzód gromów, wsrzód wichrów przechadza.

Passye, jak żywioły, choć do walk stworzoné
Działają zgodnie, wzajémi sobą złagodzoné: