Strona:Pisma pośmiertne Franciszka Wiśniowskiego.pdf/25

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

Podobny wschódnim mnichóm, co kręcac swe głowy,
Naśladować mniemają słońca obieg dniowy:
Ucz, jak ma rządzić światém, przedwieczną Istotę,
Wnidź potém w siebie — poznaj twe głupstwo, ślepotę,

Kiedy wyższe Istoty poglądały z góry,
Jak jeden człowiek prawa ódkrywał Natury:
Tyle rozumu w ziemskiém ujrzawszy stworzeniu,
Na Newtona, iak małpę, patrzały w zdumieniu.

On, który szybkich Komet zakréślił obroty,
Objąłże swéj początek, i koniec Istoty?
Co ich ognióm, tu spadek, tam wskazał wzniesienie,
Mógłże jedno swéj duszy zatrzymać wzruszenie?
Niestety! co za podziw! wyższa część człowieka
Wznosi się, i z sztuk jednych drugich sztuk docieka,
Lecz gdy poznania siebie dziełem się zajmuje,
Niszczą to namiętności, co rozum zbuduje.

Skromnie zatem naukę bierz za przewodnika:
Niech śmiesznéj nadętości rozum twój unika;
Oddziel co w niėj próżnością lub zwierzchnią przysadą,
Co uczonym jest zbytkiem, co niedbalstwa wadą,
Co zbyt zaciekłèm mózgu ludzkiego zgłębieniem,
Co samą ciekawościa, dowcipném marzeniem,
Zważ wszystko, lub z tych oczyść części bez użytku,
Co je sztuki naszego utworzyły zbytku,
A ujrzysz jak ci mała reszta pozostanie,
Co się przeszłym dostała, i przyszłym dostanie!

Dwa w naturze człowieka początki panuje;
Miłość — własna potrąca, a rozum wstrzymuje;