Strona:Pisma pośmiertne Franciszka Wiśniowskiego.pdf/17

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

Od zwierząt wieczną rozum nas przegrodą dzieli,
Tajnym znów jest dla człeka, co wiedzą Anieli;
Któż bowiem większym światła obdzielony darem
Nie upadłby pod vyłasnej bytności ciężarém?
Czyż baranek na twoje dziś skazany stoły
Mógłby mając twoj rozum igrać tak wesoły,
Zrywać po łące trawkę swobodnie zieloną
I lizać jeszcze rekę na siebie wzniesioną?
O zasłono przyszłości! Bóg nam cię dać raczył
By każdy przebiegł drogę jaką mu naznaczył,
Bóg którego wzrok równie spokojnie spoziéra
Na wróbla ginącégo, albo bohatéra,
Na gruzy miast, narodów, na proszek niknący
Na listek który spada, lub świat się walący.
On przyszłość ukrywając przed oczyma twemi
Dał nadzieję, by szczęściem twém była na ziemi.
Zawsze ona słodycze w serca ludzkie wlewa.
Człek choć nie jest szczęśliwym, być się nim spodziewa:
Dusza jego więzami swych zmysłów ścieśniona
Wznosi się i przebija do wieczności łona.
Spojrz na Indyanina co w swojej ciemnocie
Widzi Boga wsrzód chmury, lub słyszy go w grzmocie,
Nigdy się tam nie podniósł jego umysł śmiały
Gdzie mleczną drogę gwiazdy bezliczné usłały.
Latwéj jego nadziei skromniejsze widoki
Chcą mieć Niebo za wzgórkiem, który ćmią obłoki.
Jakies ciche ustronie w głębi gajów cieni,
Jakas wyspę szczęśliwszą na morza przestrzeni,
Gdzie mieszkańców niewoli stan nie zmusza srogi
Rzucać ojczystéj ziemi ulubione progi,
Gdzie już ich dręczyć duchy nie będą złośliwe
Ani obdzierać złota chrześcijany chciwe.
Nie wiele szczupła jego żądza zająć zdoła,
Nie pragnie on by skrzydły wzbijał się Anioła,
Lub żeby tam gdzie Cherub swe kolana zgina,
Błyskał iskrzącégo się ogniem Serafina.
Myśli tylko