Strona:Pisma krytyczne (France).djvu/255

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    pożądającą ręki Cezara, a przez wspaniałomyślność tylko biorącą w obronę wodza zwyciężonego pod Farsalą. Powiernica jej Chermiona wobec tak wzniosłego uczucia mówi: »Miłość widocznie nie ma nad Tobą potężnej władzy«. A Kleopatra odpowiada: »To przywilej mego szlachetnego królewskiego pochodzenia«. Trudno pojąć, jak Corneille mógł napisać coś równie śmiesznego; ale zastanowiwszy się widzimy, że to wynika z wzniosłości jego geniuszu. Nie będąc nawet głębokim, jak Szekspir, znawcą duszy ludzkiej, nasz stary poeta rozumiał jednak, że nigdy Kleopatra nic podobnego pomyśleć ani powiedzieć nie mogła, ale pragnął ją upiększyć, uczynić godną tragicznej sceny, przystosować do typu przekazanego przez Arystotelesa, a zwłaszcza chciał ją przedstawić według własnego gustu, a był to gust szlachetny. Szafował pięknemi zdaniami i uczuciami wzniosłemi, ale aż nadto widoczna, że poczciwiec czerpał je w swym kałamarzu. Dziś już trudno wystawić sobie stan umysłu, w jakim pisał swe tragedye, w przerwie między dwoma procesami, bo jako adwokat i Normand-