Strona:Pisma krytyczne (France).djvu/175

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    czemś więcej i czemś mniej, niż my. Jest niepoczytalny, a zarazem jest to poeta, jaki rzadko przypada jeden na stulecie. Lemaître dobrze go ocenił, mówiąc: »Jest to barbarzyńca, człowiek dziki, dziecko... Tylko że to dziecko ma pieśń w duszy i w pewnych chwilach słyszy głosy, których nikt przed nim nie słyszał...«.
    Sądzicie więc, że jest to szaleniec? — i ja tak myślę. Gdybym wątpił o tem, podarłbym te kartki, które wyżej napisałem. Zapewne, jest to szaleniec. Ale zważcie, że ten biedny obłąkaniec stworzył sztukę nową — i można śmiało przypuszczać, że kiedyś powiedzą o nim to, co dziś mówimy o Franciszku Villonie, z którym należy go porównać: »Był to najlepszy poeta swego czasu«!
    W utworze świeżo przetłómaczonym przez E. Jaubert’a hrabia Tołstoj opowiada dzieje biednego muzyka, pijaka i włóczęgi, który na skrzypcach wygrać umie, co tylko najcudniejszego zamarzyć można. Błądziwszy całą mroźną noc zimową, ten boski nędzarz grzęźnie w śniegu konający; wtedy jakiś głos odzywa się doń: »Tyś jest najlepszy i najszczę-