Strona:Pisma Henryka Sienkiewicza (ed. Tyg. Illustr.) vol. 81.djvu/238

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
—  234  —

doszli do uniwersytetu. Ale zmieniło się wszystko, gdy „stary pan“ umarł. Wówczas Dyonizy odziedziczył majątek i zajął względem Pawła de facto inne stanowisko. Pan Paweł, a z nim autor robią wszystko, co można, by okazać, że ta zmiana pozycyi nie dotknęła ich miłości własnej — i że jeśli stosunki z Dyonizym ochłodły, to była wina Dyonizego, ale im się to nie udaje. Pan Paweł nie jest takim, jakim chce mieć go autor. Jest on drażliwy, opryskliwy, pełen miłości własnej — i niewyrozumiały. Siebie ma na względzie zawsze i do siebie wszystko odnosi. Jest przytem bezwzględny, jak każdy człowiek, który własne ja podniósł do wysokości zasady. Te jego przymioty okazują się w rozwoju powieści coraz wyraźniej. Obaj z Dyonizym wracają na wieś. W drodze rozpoczynają się już miedzy nimi kwasy. Paweł burzy się przeciw Dyonizemu — i czyha podejrzliwie przez drogę na wszelką sposobność, by dowieść sobie, że Dyonizy inaczej go traktuje. Po powrocie stosunki rozdrażniają się z powodu rachunków i pewnej Mici, księdzowej kuzynki, która jest ładną dziewczyną. Pan Paweł kocha tę dziewczynę w sposób sobie właściwy, to jest w sposób wyłączny, zawistny, uraźliwy. Dyonizy umizga się do niej. Oto zawiązanie, z którego ma wyniknąć dramat. Jest te zwykła życiowa historya, z której czytelnik spodziewa się wyniku zwykłych życiowych zda-