Przejdź do zawartości

Strona:Piołuny.pdf/50

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została uwierzytelniona.

Kokardy panny, panom przypinają
I znowu lecą wirem pełnym szału,
A ku jednemu co pomiędzy zgrają
Sam siedział, kroczy zdala śmierć pomału;
I w wpadłe lica, i w oczy mu harde
Spójrzała — z dygiem przypięła kokardę.
On rzucił wachlarz na którym coś pisał,
Jakby się jakim snem złudnym kołysał,
I kibić śmierci objął z śmiechem dzikim,
Silnie, namiętnie, jak wężem obrzucił,
Z grzecznym ukłonem gdzieś się jeszcze zwrócił,
I polecieli za błędnym ognikiem
Nikt nie wie kędy — a jeźli ciekawy
Dowie się kiedyś... czytelnik łaskawy. — —


II.
Napis na wachlarzu Mimozy.

 O Rusałko czarowna!
 Oczyma tak wymowna —
 Twój uśmiech to wieść wiosny,
 Pieśń twoja, to żałosny
 Powiew lutni Eola,
 Co przez łąki i pola
 Ulata!...
 O skrzydlata
 Koników polnych dróżko,
 Losów mych dobra wróżko,