Strona:Pilot św. Teresy.djvu/083

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


kamy do wnętrza Papuazji. Jedna jedyna nasza misja zapuszcza się daleko w ten nieznany świat. Turyści, którzy chcą urządzić sobie wycieczkę do ludożerców, proszą o gościnę w naszych barakach. Damy same bez najmniejszego ryzyka zapuszczają się do wiosek plemion katolickich.
W ciągu czterdziestu lat ciężkiej pracy udało nam się dotrzeć do jakich 20.000 — 25.000 dusz, z czego zaledwie 9000 się nawróciło. Nie liczę umarłych. Mała to trzódka, lecz upilnować ją bardzo trudno.
Trzy obwody leżą na równinie, trzy w górach, a w każdym mówi się innym językiem. Trzech czy czterech tylko księży z biedą może w każdym z nich odprawić nabożeństwo. W sąsiednim obwodzie jest się tak bezradnym jak w Chinach. Nasz kochany awjator w krótkim czasie mógł się zorjentować, do jakiego stopnia skrzydła jego są tu związane. Po trzech latach codziennej nauki osiągnął zaledwie tyle, że dziś może go zrozumieć 3000 — 4000 osób.
O, młodzi rywale św. Franciszka Ksawerego, marzący o miljonowych nawróceniach! W Papuazji nie osiągniecie na tem polu rekordów, ale dowiecie się przynajmniej, że za dusze płaci się bardzo wysoką cenę i że, za przykładem