Strona:Pilot św. Teresy.djvu/061

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


mnie Twoje modlitwy. Czyż mogę Ci być dość za to wdzięczny? Ile razy wyrwałaś mnie śmierci, o tem dowiem się chyba dopiero w niebie. Ale wiem z całą pewnością, że życie moje nie należy już do mnie.
Osłaniając mnie w ten sposób, pozyskałaś dla mnie różne odznaczenia. Niestety, jest to bardzo niebezpieczne ze względu na zwykłą człowiekowi miłość własną i próżność. Nie zapominaj, że z Twojej winy zostałem odznaczony. Przyjdźże mi z pomocą w zwalczaniu tego niebezpieczeństwa, które jest tak bliskie a wobec którego bez Ciebie jestem bezsilny.”
Zdanie to jest ogromnie charakterystyczne. Wiemy, że Bourjade był od samej młodości szczerze i prawdziwie skromny. Zrezygnował ze stopnia uniwersyteckiego, nie okazywał najmniejszych ambicyj podczas służby wojskowej w Tuluzie. Ale był Francuzem, więc gdy przyszła wojna, bił się, jak na prawdziwego żołnierza przystało, podobnie jak to czynił jego przyjaciel o. Garin. Bił się nie dla odznaczeń, lecz z obowiązku patrjotycznego i żołnierskiego; sławy nie pożądał. Ale kiedy mu dano Legję Honorową z palmami za męstwo, najwyższe odznaczenie, jakie mężny żołnierz francuski zdobyć może, odezwała się w nim żołnierska krew