Strona:Pilot św. Teresy.djvu/054

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


i dzięki sile mego motoru wyprzedzić jeden Fokker.
W ostatnich dniach, kiedym wyleciał na patrol z F., znowu napadł na nas styłu silny patrol niemiecki. Mimo żywego obstrzału wróciliśmy cali”.
Wyliczywszy te wszystkie cudowne ocalenia, Bourjade woła pokornie do swej patronki:
„Nie dopuść, abym zachował sobie coś z tej sławy ludzkiej. Nie dopuść, aby mnie to powodzenie skusiło”.
Od tego dnia aż do końca wojny Bourjade nie zagląda do swego czarnego zeszyciku. Zapisuje tylko loty w swym notatniku pilota. Przyczyną były bezustanne, ciężkie boje. Od 13 września do 2 listopada 1918 r. Bourjade notuje trzydzieści dwie walki. W jednej z nich stracił swego przyjaciela, o. Garina. Oto jak opisuje jego śmierć:
„29 października. W okolicy Sérancourt widzę około 11-tej godziny płonący balon. Kryty przez Garina i F. o godz. 11.25 ja sam palę drugi.
Popołudniu. Stoczyłem dwie walki z niemieckiemi aeroplanami z rezultatem niepewnym. Byłem zmuszony czemprędzej od nich się odwiązać. O godz. 15.50 Garin atakuje ba-