Strona:Pilot św. Teresy.djvu/053

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


„Bądź wola Twoja, a nie nasza.” Marzenia te nie spełniły się. O. Garin zginął w oczach Bourjade'a, a „Pilot św. Teresy” umarł, nie doczekawszy się misyjnego aeroplanu nad wodami Oceanji.
A tymczasem zaciekłe walki trwają ciągle. Bourjade jest niemi tak pochłonięty, że przez kilka miesięcy nie otwiera „czarnego zeszyciku”. Wyrzuca sobie to 12 września 1918 r., notując równocześnie:
„Pewnego dnia, właśnie gdy chciałem zacząć strzelać do nieprzyjacielskiego balonu, na wysokości około tysiąca metrów i daleko od naszych okopów, motor mój nagle przestał zupełnie pracować. Opadam pod bardzo ostrym kątem, aby zachować ruch cylindrów. Tak spadałem przez jakieś pięćset do sześciuset metrów. Bardzo się zląkłem i w tej chwili gorąco, z całego serca Tobie się poleciłem: motor zaczął pracować.
Innym razem, gdy miałem zapalić balon, zaskoczył mnie niespodziewanie aeroplan niemiecki. Jego pociski zaczęły trzaskać tuż koło mnie, a gdy uciekałem, napastnik — nie był sam — przedziurawił mi kulą zbiornik z benzyną i wodą. Mimo to udało mi się umknąć