Strona:Pieśni Kabira.djvu/122

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


XLVIII

 
Uspokoiłem myśl niespokojną i serce moje promienieć poczyna
W doczesności wieczność ujrzałem.
Jego ujrzałem, jedynego Towarzysza.
Żyjąc w więzach, oswobodziłem sam siebie.
Wyrwałem się ze szponów podłości i grzechu.