Strona:Perełka.djvu/11

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
—   9   —

Biedny Promyk znużony i głodny wypadł z domu czemprędzej, bojąc się rozgniewanego ojca... Dolatywał go zapach pieczarek, woń smażonego masła i o mało nie rozpłakał się, że iść musiał po pajęczynę.
Takto i karliki mają swoje zmartwienia i niezawsze bywają szczęśliwe...
Od tej pory nasz mały karlik usadawiał się zawsze niewidzialny w oknie pani Szkoły i przysłuchiwał się jej opowiadaniom. Nauczył się już dobrze czytać i pisać i nasłuchał się dużo historyj.
Matka była dumną ze swego rozumnego syna, ale ojciec irytował się o to i prześladował, brat zaś, nie umiejąc ani jednej litery wyśmiewał go i szturgał...
Smutne było życie naszego malca wśród nielubiącej go rodziny, zwierzył się więc matce, że chce iść z domu i świata trochę obejrzeć.