Przejdź do zawartości

Strona:Paweł Staśko - Kain.djvu/142

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została skorygowana.
(dźwiga go)

mów Ablu — — och!
niech jęk mych łkań,
mój szloch
niech cię obudzi — — żyj!!
Błagam o cud
Jahwe!!! — — Bracie, ty wstań!...
daruj mi, daruj!...
Ja nie chciał zabić, nie!...
Ciąłem cię w pierś byś lęk
przedemną miał...
Jam cię zatrwożyć jeno chciał,
nie wiedząc, że śmierć imie
się ciebie, ciebie — człeka...
O wstań... o wymów moje imię — — —
Możeś ty w bólu śnie,
w bezwładzie męk
Ablu!!

(przesuwa drżącą ręką po twarzy zwłok)

Martwa powieka — —
ciało lód — —

(puszcza bezwładne zwłoki)

Piekła! — — on — trup!!
trup — — mój — — — !!