Strona:Pamiętniki lekarzy (1939).djvu/36

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


więcej daje, tym więcej dziecko płacze. Teraz to już nic nie je i nie pije ino zwraca cięgiem i zwraca. I ktoby to powiedział, że na tyle starania, tak się dziecko potrafi źle chować“.


Moralność przede wszystkim.

I chłopcy się źle chowają i dziewczęta też źle. Gdzie jakie dziecko się urodzi, cięgle choruje. Jedno zwraca, drugie ma czyszczenie, trzecie nie chodzi i nie siedzi w swoim czasie.
Ale będzie w Suchej coś nowego:
Będzie poradnia — stacja opieki nad dzieckiem. „Podobno będzie tam waga i pielęgnarka będzie ważyła każde dziecko“. Mówi jedna kumoszka. „Co to na chorobę ważenie dziecku pomoże?“. „Ważenie szkodzi“ mówi druga sąsiadka — byłam raz z dzieckiem u takiego dochtora, co dzieci ważył, co to wiecie się nazywa specjalista. I dziecko w równe trzy miesiące potem umarło. Ani o jeden dzień wcześniej ani później; widocznie że mu ta waga zaszkodziła. Zapalenia płuc dostało, bo się na wadze przeziębiło i ten ziąb w nim już został“.
„Ja tam mojego dziecka ważyć nie dam — mówi trzecia — choćby nie wiem co. Będzie chore to pójdę z nim za pieniądze do dochtora, żeby mi leków przepisał. Na tę chorą kasę to zawsze coś wymyślą“.
„Ale tam się będzie podobno chodziło tylko ze zdrowymi dziećmi, mówi inna“.
„A pocóżbym ja ze zdrowym dzieckiem do doktora chodziła, dziwi się sąsiadka. Kto zdrowy, temu doktór nie potrzebny“.
„Że to ma być niby opieka nad dzieckiem — wyjaśnia pierwsza. Mówiła pielęgniarka, że nas tam będą uczyli, jak trzeba dzieci chować“.
„Ja sześcioro dzieci miałam, a troje pochowałam, to mnie doktorka uczyć nie potrzebuje. Ona dzieci nie chowała. Co ma Pan Bóg wziąść, to weźmie, wszystko jest w ręku Boskim“.
I radzą kumoszki i radzą. Że doktorka każe dziecku jakieś marchewki dawać. I na zegar patrzeć kiedy karmić. I całą noc dziecku piersi nie dać. Przecie taka malizna tak długo bez piersi nie wytrzyma. A najgorzej to już z tym powietrzem. W zimie każe malutkie dzieci na pole wynosić. Coś się jej w głowie musiało popsuć, albo jej gościec na mózg uderzył.
I ruch się robi coraz większy. Dociera do miejscowej inteligencji. Ocknęli się alkoholicy. Zacietrzewiły się plotkarki.
Poradnia dla dzieci? O, to coś podejrzanego!
I wszyscy zgodnie zadrżeli o zagrożoną moralność.
Wreszcie przychodzi do mnie oficjalnie przedstawicielka moralistów. I zadaje mi uprzejme pytania: Czy w poradni dla dzieci nie będą się działy rzeczy sprzeczne z etyką katolicką. Ma na myśli przerywanie ciąży.