Strona:Pamiętniki lekarzy (1939).djvu/316

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


chora oddała się pod opiekę pewnego lekarza-specjalisty w większym mieście, który znany był jako ultra-nowoczesny lekarz, stosujący najnowsze środki lecznicze.
Lekarz ten był ordynatorem szpitala i chora leżała przez kilka tygodni w tym szpitalu, gdzie stosowano jej najnowsze zastrzyki wytwarzane przez znaną niemiecką wytwórnię farmaceutyczną i reklamowane jako niezawodny środek przeciw chorobom wątroby. Stan chorej jednak, zamiast się poprawiać, pogarszał się z dnia na dzień, chora ustawicznie zwracała i zesłabła tak, że ostatecznie ten lekarz-specjalista zawiadomił lekarza domowego chorej, iż chora jest prawie już konająca, wobec czego uznaje jej pobyt w szpitalu za bezcelowy i poleca odwiezienie chorej do domu, gdzie by w otoczeniu rodziny życie zakończyła. Ponieważ lekarz domowy chciał kontynuować jeszcze leczenie chorej, stosowane w szpitalu, przeto poprosił specjalistę o wskazówki w tym względzie.
„To jest obojętne“, brzmiała odpowiedź, „ja stosowałem stale zastrzyki (nazwijmy je) Icterogen, ale chora i tak dłużej niż 3 — 4 dni nie przeżyje, róbcie więc z nią co chcecie“.
Zastrzyki Icterogen zawierają w swym składzie pewien bardzo silny składnik, nadzwyczaj drażniący wątrobę, to też lekarz domowy, gdy usłyszał, że chorą stale leczono tymi zastrzykami, powziął podejrzenie, czy też obecny, opłakany stan chorej, nie jest wynikem raczej zatrucia tym nowym i niewypróbowanym jeszcze środkiem leczniczym. I dlatego, gdy chora powróciła do domu — pierwszym zarządzeniem lekarza domowego — było stosowanie leczenia przeciw zatruciu tym lekarstwem. W wyniku chora, która miała za 3 — 4 dni umrzeć — wróciła do zdrowia i żyje już kilka lat do obecnej chwili.
Podobne rezultaty stosowania „nowoczesnych“ lekarstw widziałem w gruźlicy. Przed piętnastu laty rozgłoszono, iż zastrzyki, zawierające w swym składzie złoto leczą gruźlicę skuteczniej od wszystkich innych środków leczniczych. Lekarze rzucili się więc do tych złotych zastrzyków, niezmiernie zresztą kosztownych i zaczęto na gwałt wszystkich gruźlików leczyć złotem. A wynik? Chorzy, którzy dotychczas chorowali tylko na płuca, zaczęli umierać jak muchy na skutek różnych powikłań, wywołanych tymi złotymi zastrzykami, drażniącymi niektóre narządy organizmu człowieka.
Dlatego też lekarz nie da się przez szumną reklamę nakłonić do ordynowania nowych i niewypróbowanych lekarstw, którymi przeważnie więcej zaszkodzi swym chorym, niż pożytku im przyniesie.
To też żaden fachowiec — lekarz nie będzie ubolewał nad ustaleniem lekospisu, zawierającego wykaz bezsprzecznie wszystkich wypróbowanych i wartościowych leków, a odrzucającego bezwartościowe, choć reklamowane specyfiki, produkowane masowo przez chciwe zarobku wytwórnie farmaceutyczne.