Strona:Pamiętniki lekarzy (1939).djvu/294

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


chodu Ubezpieczalni, by spełniły one swe istotne i jedynie ważne zadanie — opiekę nad zdrowiem milionowych warstw ubezpieczonych.
Powyższą reformę dałoby się uskutecznić jedynie wówczas, gdy ubezpieczenie chorobowe stanie się dobytkiem ogółu pracowników, a nie tylko robotników przemysłowych.
Przecież różni przedstawiciele związku ziemian stale udowadniają, że wydatki na opiekę lekarską na majątkach ziemskich wynoszą prawie 80 — 90% wydatków poprzednich, kiedy to majątki te, przynajmniej w byłym zaborze pruskim, należały do Kas Chorych. Jeśli cyfry powyższe są prawdziwe (a nie chcemy obrażać nikogo podejrzeniem operowania fałszywymi danymi) to ubolewać można, że ziemiaństwo za tak drogie pieniądze — tak mało daje korzyści swym pracownikom. Udowadnia to, że nawet tak inteligentne sfery, jak ziemianie, nie potrafią zorganizować dobrze, a tanio opieki lekarskiej dla swych pracowników.
Jeśliby ubezpieczenia społeczne na wypadek choroby zreformować przez odjęcie od nich balastu zasiłkowego i przez to obniżyć do 40% wysokość składek — to wówczas ziemianie, za połowę tej kwoty, jaką sami obecnie wydają na opiekę lekarską, pozbyliby się kłopotu, a co najważniejsze odpowiedzialności, na co są narażeni obecnie, gdy każdy pracodawca, we własnym zakresie pomoc lekarską organizuje.
To też rząd powinien zdobyć się na mądre i energiczne posunięcie — by opiekę nad zdrowiem pracowników rolnych przekazać Ubezpieczalniom Społecznym.
Sądzę, że ziemiaństwo, które dziś też ma wiele kłopotów na głowie — z radością zgodzi się na zarządzenie, które odejmie właścicielom majątków bardzo wiele kłopotów związanych z organizowaniem pomocy leczniczej, a jednocześnie przysporzy im korzyści materialnych. Jeśli bowiem wydaje się dziś 80% poprzednich wydatków na Kasę Chorych na źle funkcjonującą opiekę lekarską we własnym zakresie — to chyba nie jest złym interesem, by zaoszczędzić sobie połowę tej sumy, pozbyć się kłopotu i odpowiedzialności a pracowników swych za 40% poprzednio płaconych składek ubezpieczyć w Ubezpieczalniach Społecznych.
Przez przekazanie Ubezpieczalniom opieki nad pracownikami zginą od razu wszystkie anomalie, które obserwowaliśmy poprzednio. Pracownik chory na płuca — znajdzie drogę do lekarza i sanatorium, dziewczyna chora na kiłę — nie będzie potrzebowała tłumaczyć się dziedziczce poco idzie do lekarza, a co najważniejsze — będąc sumiennie leczoną — przestanie być żywym i zawsze groźnym źródłem zarazy, dzieci chore na krzywicę — otrzymają tran i kwarcówkę, a co najważniejsze — wszyscy pracownicy będą mieli w ogóle odwagę zwracania się do lekarza z prośbą o pomoc — podczas gdy dziś — wszelka próba otrzymania pomocy lekarskiej uważana jest za casus belli, za krok wrogi wobec pracodawcy.
Aby uprzystępnić zrozumienie dzisiejszej sytuacji istniejącej w rolnictwie, wyobraźmy sobie, jakby wyglądały podobne stosunki, gdyby za-