Strona:Pamiętniki lekarzy (1939).djvu/202

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


8. V.Cukrzyca u dzieci jest dość rzadką chorobą. W całej mojej niemałej zresztą praktyce, przypominam sobie trzy — cztery wypadki cukrzycy u dzieci, z których jedno zostało przyniesione do szpitala zupełnie nieprzytomne, w stanie śpiączki cukrzycowej.
Wypadek, który teraz opiszę, nie musiał się skończyć tragicznie. Była to z pewnością wina i niedbalstwo matki, która, gdy dziecko straciło prawo leczenia się w Ubezpieczalni, nie wystarała się na czas o prawo leczenia na koszt opieki społecznej, co nieszczęsne dziecko przypłaciło życiem.
Gdy matka poraź pierwszy zgłosiła się z chłopcem 3 letnim, u którego zauważyła znaczną wypukłość na górnej lewej stronie brzucha, po długich i żmudnych wywiadach, z których wynikało, że chłopiec jada kolosalnie dużo, a w nocy zakrada się do beczki z wodą i pije bez miary — bez większego trudu rozopoznałem cukrzycę.
Rozpoznanie to zostało potwierdzone przez badanie w laboratorium. Ubezpieczalni, gdzie wykryto w moczu chłopczyka aż 8% cukru. Sądziłem, że najlepiej będzie umieścić go w dobrym szpitalu, gdzie przemiana materii jego zostanie dokładnie zbadana i ścisła, dieta przepisana i przeforsowałem wysłanie go do szpitala stołecznego.
Z niewiadomych mi przyczyn chłopczyk wrócił po miesiącu do domu w stanie nie najlepszym i przeszedł w moje leczenie. Ze względu na trudność zastosowania diety odpowiedniej w domu, która — byłem tego pewny — nie będzie utrzymywana, pozwoliłem mu wszystko jeść bez żadnych ograniczeń, zastrzykując mu tylko codziennie insulinę. Badając mocz co tydzień i obliczając procent cukru według ilości moczu w ciągu doby, zmieniałem odpowiednio dawki insuliny, zwiększając lub zmniejszając je według potrzeby.
Przy tej kuracji chłopczyk poprawił się doskonale, brzuch przybrał normalne kształty, łaknienie było normalne, chłopczyk przestał dużo pić i w ogóle rozwijał się i zachowywał jak zdrowe dziecko w odpowiednim wieku. Na zastrzyki insuliny matka przychodziła z dzieckiem regularnie, gdyż wyjaśniłem jej ich znaczenie. Zarazem ostrzegałem, że w razie nagłego przerwania zastrzyków chłopcu grozi niebezpieczeństwo życia.
W tym czasie ojciec chłopczyka, który pracował w tutejszej fabryce, został zredukowany i dziecku niewiele już zostało do wyczerpania swych świadczeń leczniczych. Zwróciłem więc matce uwagę w stanowczej formie, by wystarała się w Wydziale Opieki Społecznej Magistratu o prawo leczenia dziecka, a przede wszystkim o zastrzyki insuliny, które nie mogą ani na dzień być przerwane.
Gdy jednak skończyły się świadczenia lekarskie w Ubezpieczalni, dziecko zostało pozbawione dalszej opieki lekarskiej. Matka jeszcze nie wystarała się w Magistracie o prawo bezpłatnego leczenia dziecka, które nie dostało zastrzyków insuliny. To wystarczyło, by chłopczyk zapadł w śpiączkę cukrzycową, z której się już nie obudził.