Strona:Pamiętnik lalki (1939).djvu/19

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


musia nic mu nie mówiła i ja też nic nie powiem.
Trzepała tak przez dłuższy czas i nie słyszała nawet skrzypnięcia drzwi. Dopiero gniewny głos ojca przerwał potok jej wymowy.
— Skoro to ma być niespodzianka i tajemnica, nie należy o niej rozprawiać tak głośno. Widzę, że ta lalka, zamiast poskromić twój język, daje ci okazję do paplania — powiedział ojciec. — Za karę zabieram ci ją na cały dzień.
Wyjął mnie z rąk przerażonej dziewczynki, położył na najwyższej półce i zamknął szafę. W ostatniej chwili zdołałam jeszcze spojrzeć na moją mateczkę. Oczy miała pełne łez. Ale kara poskutkowała na jakiś czas. Gdy następnego dnia tatuś wręczył mnie Luni, po raz pierwszy usłyszałam, że ją chwali:

— Zwracam ci twoją córkę, bo cały dzień panowałaś nad sobą. Byłaś doprawdy grzeczna i nie brzęczałaś jak u-

17