Strona:Pamiętnik Adama w raju.djvu/9

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.



Poniedziałek. — „To nowe stworzenie o długich włosach daje mi się niezłe we znaki. Kręci się ciągle koło mnie, łazi wciąż za mną. Nie podoba mi się to wcale, bo nie przyzwyczaiłem się do towarzystwa. Lepiejby zostało sobie z innemi stworzeniami. Dzień dziś pochmurny, wiatr wieje ze wschodu. Pewno będziemy mieli deszcz.
„Będziemy mieli”. Skąd mi się wzięło to wyrażenie?.. Ach, prawda, to nowe stworzenie używa go bezustanku!
Wtorek, — Oglądałem okolicę. Nowe stworzenie nazywa ją Edenem — dlaczego? — nie wiem. Powiada, że jest ona podobna do raju Edenu. Nie jest to żadne wyjaśnienie, a poprostu kaprys i głupota. Ja jednak w żaden sposób niczego nie mogę sam nazwać.
Nowe stworzenie daje nazwy wszystkiemu, co mu tylko wpadnie w oczy, zanim ja zdołam założyć protest, przyczem stale używa jednego i tego samego pretekstu, że wszystko jest podobne do tego czy do owego... Ot, naprzykład, ptak dront. Powiada, że „jest on podobny do dronta”. I natychmiast uprze się przytem, żeby ta nazwa została mu nadaną. Koniecznie!

5