Strona:PL Zuzanna Ginczanka - O centaurach.djvu/31

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    TO JEDNO


    Dnie bumerangiem ciśnięte wrócą grotami przypomnień:
    mizdrzyły się dziewki przepyszne,
    wełniane owce szły z gór —
    — co ciebie gnało przez wszystko, — rozważ, wyrachuj przytomnie,
    co ciebie gnało przez pieśń —
    las śpiewny —
    śpiew drzewny —
    bór —

    O akwarele poranków, tłuste oleje południ,
    senne pastele wieczorów i nocy głębokich węgle!
    Ostrą źródlaną rozkosz czerpały wiadra ze studni —
    to ciebie gnało,
    to,
    przez furkot, chorągwie i wstęgi.

    To ciebie gna dziś przez czułość:
    (— płyną ładowne okręty
    pełne gromniczych madonn o skórze z dotyku i wosku,
    pannom pełnym słodyczy, tkliwym i uśmiechniętym
    pachną twarze z pierwiosnków i rude nasturcje włosów).