Strona:PL Zuzanna Ginczanka - O centaurach.djvu/25

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    ŻEGLUGA


    W smolistej szczelnej arce własnych rozgrzanych spraw
    chłoszczący rozchłyst potopu
    i świat świszczący
    omijam —
    tkliwe gołąbki wywiodłam z dalekiej zawiei zjaw,
    płazy z błyszczącej miki
    i giętkie dorodne żmije.

    Symbole o skrzydłach kosmicznych
    i krytych lakierem kłach
    wpiły się w płowe grzywy zwierząt z biblijnej arki.
    O tępe słonie lenistwa sny kołyszące na łbach!
    O pycho, o szpony orle wbite ekstazą w lwie karki!

    O korab uderza świat złą metaliczną falą —
    — tam
    mroczny
    upust
    chaosu,
    wrogi zawzięty potop —
    — za ile jeszcze dni w dolinach zalśnią emalją
    na gibkich kibiciach jabłonie w różowych papilotach? —